Nagrody podczas nauki - dobre czy złe?

Czy nagradzanie się podczas uczenia ma sens? Ostatnio trendem jest mówienie o dobrym traktowaniu siebie, byciu dla siebie czułym, dobrym. I uważam, że to jest bardzo ważne, ale – podobnie jak kwestia nagradzania się podczas nauki języka – niesie ze sobą pewne ryzyka.

BĄDŹ DLA SIEBIE DOBRY

Zacznę od skomentowania trendu, a potem „wylądujemy” na naszym głównym temacie.

Mimo istniejących baniek informacyjnych, chyba każdy z nas zetknął się w ostatnim czasie z hasłami typu „self-awerness”, „body positivity”, „self compassion” i tym podobne, w tym polskie odpowiedniki.

Zależnie od twórcy, pod tymi hasłami mogą kryć się mniej lub bardziej daleko posunięte zasady: brak presji wobec siebie, kochanie swojego ciała, akceptowanie swoich wad itp. Można odnieść wrażenie (avoir l’impression de + bezokolicznik / avoir l’impression que + zdanie podrzędne), że takie postępowanie stało się wręcz modne!

Co więcej, ten sposób myślenia (façon de penser (f.)) przeniknął do wszystkich sfer, w tym także edukacyjnych. Na wielu kontach językowych twórcy (les créateurs)- podejmują temat wstydu związanego z mówieniem.
I dodają odwagi swoim odbiorcom.

To wszystko są niezwykle wartościowe rzeczy. Czy na pewno?

Na pewno! Pod jednym warunkiem (sous une condition). Że za troską o siebie nie idą dwie rzeczy: zbytnia koncentracja na sobie i odpuszczanie na drodze do rozwoju.

Zbytnia koncentracja na sobie – bo w tym trendzie to JA jestem w centrum. Najczęściej tym JA jest młoda kobieta, która odkrywa, że została wychowywana w duchu bycia „grzeczną”, „posłuszną”, zawsze uśmiechniętą. Sama też się w tym odnajduje. I cieszę się, że sobie to uświadamiam, między innymi dzięki aktualnie trendującym treściom. Tylko samo uświadomienie sobie tego nie wystarczy. Skupianie się na swoich słabościach nigdy nie jest dobre.

francuska literka i kapelusze uśmiech

TO JAK PODEJŚĆ DO SWOICH SŁABOŚCI?

Słabości należy sobie uświadamiać, a zrozumieć je tylko w takim stopniu, w jakim jest to konieczne do ruszenia naprzód (indispensable pour avancer).

I analogicznie – akceptowania słabości nie można mylić z biernym przyglądaniem się im, świadomą rezygnacją z pracy nad sobą. W przeciwnym razie, jesteśmy na prostej drodze do nieszczęścia spowodowanego egoizmem.

Kiedy kogoś kochamy nie powiemy mu co prawda „jesteś gruby i brzydki, więc jesteś nic nie wart!”. Ale moglibyśmy już powiedzieć tak „Słuchaj, jeśli źle się czujesz z dodatkowymi kilogramami to może jest możliwość zrzucenia kilku z nich? Może skonsultuj się z lekarzem, żeby poznać przyczynę i zatroszczyć się o swoje zdrowie?”. O tym, że ktoś jest ważny, wartościowy, z kilogramami czy bez, nie ma tutaj mowy, bo to jest oczywiste (c’est évident).

LĄDUJEMY - NAGRODY: DOBRE CZY ZŁE?

Jak wyżej 🙂 Dobre, pod pewnymi warunkami:

  • nie są zbyt duże
  • nie są zbyt często

Dlaczego? Dlatego, że osłabiają tzw. motywację wewnętrzną, czyli to co w procesie uczenia się jest szczerym złotem.

A dlaczego osłabiają naszą motywację wewnętrzną? Bo nasz mózg choć genialny, to jednak leniwy. Jak to mówią Mamy na całym świecie: „zdolny, ale leniwy” (doué mais fainéant).

Otrzymanie nagrody (récomponse (f.)) wydziela w naszym mózg hormon dopaminy. Na skutek tego, mamy zwiększone obroty, ale nie odczuwamy „zaspokojenia”. Nie stajemy się szczęśliwsi. Wręcz przeciwnie – chcemy próbować więcej. I skupiamy się na tym szybkim i ulotnym efekcie jakie dają nagrody, zamiast rozsmakowywać się w procesie uczenia się, w językach.

ALE CO MA PIERNIK DO WIATRAKA?

Chcecie zapytać co ma trend bycia dla siebie dobrym do nagród podczas nauki?

Związek jest bardzo prosty – czujemy się zachęceni do bycia dla siebie czułym, nagradzania się za każdy mały sukces i jednocześnie odpuszczania. Bez „przefiltrowania” takich zachęt można bardzo łatwo wpaść w pułapkę częstych i dużych nagród.

Na zasadzie: „nie chce mi się uczyć, mimo, że tak sobie zaplanowałam – odpuszczę całkowicie albo posiedzę pięć minut a potem w ramach nagrody włączę serial”. 

SŁABOŚĆ CZY WAŻNY KOMUNIKAT?

Jak się poprzestanie na słabościach, na takim „nie chcę mi się” to daleko się nie zajdzie. 

Pytanie: czego chcesz? Jeśli chcesz nauczyć się francuskiego, to takie „nie chcę mi się” jest czystą ludzką słabością, z którą nie ma sensu walczyć, ale warto nad nią pracować.

Jeśli tak naprawdę nie chcesz uczyć się francuskiego (bo na przykład zrobiłaś to, żeby rodzice dali Ci spokój), to takie „nie chcę mi się” jest ważnym komunikatem, za którym warto pójść.

Kiedy o tym piszę mam wrażenie (j’ai l’impression), że przekoloryzuję rzeczywistość, tworzę problem, którego nie ma. Ale zaraz potem przychodzi inna myśl. Takie wrażenie ma się tylko wtedy, kiedy sobie o tym świadomie pomyślimy. A kto z nas na co dzień jest tak uważny?

beret i książki na drewnianej huśtawce

Jeśli temat Was zainteresował, polecam trzy artykuły:

oraz swojego e-booka, w którym poświęcam na to zagadnienie parę akapitów.

Podzielcie się swoimi przemyśleniami. Nagrody podczas nauki - tak czy nie? Otworzyłam kilka różnych worków, może wspólnie uda nam się je jakoś względnie zamknąć. A może lepiej, jak pozostaną otwarte 😉

Dodaj komentarz

czternaście − 8 =

miniatura podcastu Francuski w dialogach

Posłuchaj podcastu
Francuski w dialogach